|
„Ballada o ogródku i krasnoludku Lubię patrzeć na swój ogródek, Którego strzeże stary krasnoludek. Gipsowy strażnik, barwny, gotowy Przy nim rabatek los jest różowy. Stoi z łopatką, nie może być lepiej Pilnuje marchwi, cebuli i rzepy Śpię więc spokojnie, wcale się nie boję Nie grożą grządkom żadne rozboje Ach, mój ogródku, raju wymarzony W czerwieni marchwi, szczypior zielony Pnie się w górę fasolka szparagowa Ogórek ciałko swe pod liściem schował Syci mnie wielce sam widok warzyw Nic złego nie może się przydarzyć Już świeżą zupkę na dzisiaj planuję Z wyhodowanych warzyw rosół ugotuję Idę więc spiesznie do mego ogrodu I tu doznaje wielkiego zawodu Moje warzywa ktoś wyrwał z ziemi Pomidory w krwawą miazgę zamienił Grządki wyglądają jak pobojowisko Wyrwane warzywa, zniszczone wszystko Na nic się nie zdał, krasnal wierny sługa A jeszcze szelma okiem do mnie mruga Ach, mój ogródku, wyglądasz brzydko Ktoś tu urządził mi warzywną bitwę Krasnal zaś milczy, dalej okiem mruga To taki jest z niego wierny sługa? Wracam do domu wielce zmartwiony Wyjaśniam wszystko dla swojej żony A ona na to - nie bądź taki zły Swoim fartuszkiem otarła mi łzy Popatrz przez okno zamiast się pienić By żal i smutek w radość zamienić. Cóż za piękny ogród mi się pojawił Dwa małe zajączki kicają w trawie Widzę jak rakun moje marchewki Płucze dokładnie w wodzie z konewki Chciałem powiedzieć fora ze dwora Gdy rośnie fauna a znika ma flora Już miałem mścić się - wet za wet Gdy zza pagórka wychylił się kret Coś w mym serduszku w końcu pękło Miałbym ślepcowi zgotować piekło?? Ach, mój ogródku, zmieniłeś się, Zamiast sałaty — zwierzęcy śmiech. Niech sobie kicają, niech buszują w trawie, Bo radość większa niż w najlepszej strawie. Od dzisiaj nie musicie się już kryć Możecie swobodnie w mym ogródku żyć Z wielką radością spojrzałem w koło Zamiast ogródka mam teraz Zoo A krasnoludek — jak stał, tak stoi, Mruga szelmowsko spod czapki swojej. Od początku wiedział co się stanie Że plony przeminą a radość zostanie. |